Teatr jednego widza – studium kompozycyjne

 

Jeżeli coś mogę powiedzieć o tworzeniu dzieł, to to jak ważna jest kompozycja. Wiedzieli już o tym malarze epoki renesansu. Są pewne dzieła, które zadziwiają nas czymś, ale nie wiemy dokładnie czym. Ot po prostu fotografia. Ot po prostu zwykłe zdjęcie. Ale jednak coś się w nim nam podoba.

A ja uwielbiam analizować rzeczy. Czemu akurat dane dzieło mi się spodobało? A jak mi się coś spodoba to dziele na części i analizuje.

Nie inaczej było z fotografią Tomka Szykulskiego, które wstawił wczoraj na Twitterze. Oczywiście wylądowało one w folderze z inspiracjami, a dziś zacząłem je analizować. I być może pewne rzeczy będą przesadzone, ale z mojego punktu, rysownika to ja uwielbiam takie rzeczy.

analiza

Może zacznijmy od zwykłego podziału. Linie czerwone. Środek fotografii i podzielenie zdjęcia na części. Już od razu widzimy, że pianista jest w centrum. To on jest centralnym punktem, na które człowiek zwraca uwagę. Często stosowany schemat. Ale nie jest on centralnie na środku. Jak widzicie jest on dokładnie pod środkową linią. Dzięki temu lepiej oznaczona jest linia horyzontu, a obraz wydaje się być pełniejszy.

Kolejną rzeczą są ptaki zaznaczone żółtymi kółkami. Gdyby był to obraz to prawdopodobnie były one dokładnie w tym samym miejscu. No może poza tym dolnym, bo jednak trochę wytrąca się z kompozycji. Każdy z tych ptaków (prawdopodobnie gołębi) ma swoje miejsce. Znajduje się w pierwszej ćwiartce, niby nic, ale buduje ciekawy efekt kompozycyjny.

Na fioletowo oznaczony jest widz. Widać od razu jak obserwuje pianistę. Przysłuchuje się. Sztuka potrzebuje publiczności. I tu też jest ciekawe. Bo widz jest jeden. Nie wiem czy wielu z was jest muzykami, ale ja jestem gitarzystą i zdarzało mi się na początku kariery grać koncerty dla 2-3 osób w barze, bo nikt inny nie przyszedł. To trochę pokazuje obraz muzyków XXI wieku. Muzyków, którzy nie mają dużej ilości fanów, ale kochają grać muzykę. Głównie słuchamy tych popularnych, co wydają płyty, grają koncerty dla wielkich publiczności. A mimo tego na świecie są tysiące muzyków, dobrych muzyków, którzy jako publiczność mają tych po prostu… przypadkowych ludzi. Ludzi, którzy postanowili pójść do baru i napić się piwa w piątkowy wieczór, a przypadkiem trafili na koncert. Podobnie jak ten pasażer trafił przypadkiem na pianistę.

Dobrze jest też usytuowany. Jest dokładnie w pierwszej ćwiartce, jeżeli podzielimy obraz pionowymi liniami na cztery części.

Ostatecznie sprawdziłem spiralą Fibonacciego jak wygląda to kompozycyjnie. Nie ma tu nic ciekawego. Można tylko tu nadmienić pasażerów siedzących na ławkach, którzy akurat trafili trochę ponad spiralę.

I tyle by było kompozycji. Ale nie tylko kompozycja się liczy w dziele stworzenia. Bo o wiele ważniejsza jest historia, które owe dzieło opowiada.

Instrument klawiszowy w centrum lotniska. Trochę abstrakcja, ale właściwie nic szczególnego. Ale co się bardziej liczy to właśnie przypadkowi ludzie siadający do instrumentu. Koncert jednego muzyka. Nieważne, czy amatora, czy profesjonalisty. Ktoś gra dla innych. Nie wiemy czy gra dobrze, czy źle. Ale to w fotografii się nie liczy.

Chodzi o sam fakt, że ktoś odważył się siąść do instrumentu. Większość  by się nie odważyła.

I czemu w temacie nadmieniłem teatr, zamiast koncert jednego widza?

Bo to mogłoby być dzieło teatralne. Miejsce? Lotnisko. W centrum sceny stoi fortepian, a w okół niego zbierają się ludzie. Czy to pojedyncze osoby, czy grupy osób. Może muzyków? Rozmawiają. Czekają. Próbują ciekawie spędzić czas. Najpierw podchodzi grupka znajomych. Okazuje się, że jeden z nich jest muzykiem. Pyta się czy umie zagrać dany utwór z obecnych list przebojów. Mówi, że nie, ale amator pianista zaczyna grać znany utwór z list przebojów z 2014 roku i się pyta swojego znajomego czy zna grający przez niego utwór.

Potem podchodzi starsza para. Wiek około 80-90 lat. Staruszek zaczyna grać przeboje z lat 50′ bo kiedyś sam był muzykiem. Przypominają mu się czasy młodości, gdy grał ze swoim zespołem koncerty.

I takich historii prawdopodobnie było więcej. Bo muzyka ma w sobie coś magicznego. I nie ważne, czy mówimy o Disco-Polo, czy może o dziełach Czajkowskiego. Bo każdy typ muzyki ma swoich ulubieńców. I można się kłócić, który rodzaj muzyki jest lepszy, ma większą wartość kulturową i tak dalej…

Ale to w takich momentach nie jest ważne.

W takich momentach ważne jest się dobrze bawić.

 

Podziel się 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *